Bezpłatny audyt strony internetowej – sprawdź co poprawić
Bezpłatny audyt strony internetowej pokazuje, co realnie hamuje twoją stronę w Google. Co sprawdzam, jak wygląda raport i czym różni się od płatnego audytu SEO.
Karol Mazek
Solo full-stack developer z Białej Podlaskiej. Od 2025 robi strony i aplikacje dla małych firm — fixed-price, na fakturę VAT, kod należy do klienta.
Masz stronę, ale telefon nie dzwoni i z formularza nic nie spływa. W Google ledwo cię widać, choć płacisz za hosting i kiedyś za samą stronę zapłaciłeś niemało. Pytanie, które wraca: co właściwie jest nie tak i czy w ogóle warto to ratować? Najprostszy sposób, żeby to ustalić bez wydawania ani złotówki, to bezpłatny audyt strony internetowej.
W tym tekście wyjaśniam, czym taki audyt jest, co konkretnie w nim sprawdzam i jak wygląda raport, który dostajesz. Bez owijania w bawełnę — pokażę ci, co realnie hamuje twoją stronę, a co jest tylko kosmetyką. Dzięki temu sam zdecydujesz, czy stronę da się poprawić, czy taniej wyjdzie zacząć od nowa.
Czym jest bezpłatny audyt strony
Audyt to po prostu uczciwa diagnoza twojej strony — przegląd jej najważniejszych aspektów i lista tego, co działa, a co przeszkadza w zdobywaniu klientów. To nie jest sztuczka marketingowa ani pretekst, żeby cię na coś namówić. To konkretna informacja zwrotna, na której podstawie podejmujesz decyzję.
Bezpłatna wersja, którą robię, skupia się na rzeczach, które dają największy efekt:
- Szybkość i Core Web Vitals — jak długo strona się ładuje, zwłaszcza na telefonie. To jeden z czynników, które Google bierze pod uwagę przy ustalaniu pozycji.
- Mobile-friendly — czy strona dobrze działa na smartfonie, bo to tam jest dziś większość ruchu.
- Podstawy SEO na stronie — tytuły, meta opisy, nagłówki, struktura adresów URL, czy Google w ogóle może stronę poprawnie zaindeksować.
- Dane strukturalne i gotowość pod wyszukiwanie — czy strona ma schema.org i semantyczny HTML, które pomagają wyszukiwarkom i AI zrozumieć jej treść.
- Użyteczność i konwersja — czy klient łatwo znajdzie kontakt, czy jest wyraźne wezwanie do działania, czy nic go nie gubi.
Dlaczego warto, nawet jeśli strona "jakoś działa"
Przez "jakoś działa" najczęściej kryją się problemy, których z zewnątrz nie widać, a które po cichu kosztują cię klientów.
- Wolna strona odstrasza. Każda sekunda ładowania to klienci, którzy zamykają kartę, zanim cokolwiek zobaczą.
- Niewidoczna w Google = praktycznie nieistniejąca. Jeśli nie ma cię w wynikach na frazy, których szukają klienci, równie dobrze mogłoby cię nie być.
- Błędy techniczne kumulują się latami. Stara strona na przeładowanym kreatorze czy WordPressie z dwudziestoma wtyczkami często ma długą listę problemów, o których właściciel nie ma pojęcia.
Audyt zamienia to mgliste "coś nie gra" w konkretną listę z priorytetami. Wiesz, co naprawić najpierw, a co może poczekać. Więcej o najczęstszych potknięciach pisałem w tekście o błędach SEO na stronie firmowej.
Najczęstsze problemy, które wychodzą w audycie
Po przejrzeniu wielu stron małych firm widać, że problemy się powtarzają. Oto te, na które natrafiam najczęściej:
- Wolne ładowanie na telefonie. Strona, która na komputerze wydaje się w porządku, na smartfonie z gorszym łączem ładuje się kilka sekund — i klient ucieka, zanim cokolwiek zobaczy.
- Brak podstaw SEO. Puste albo skopiowane tytuły i meta opisy, pomieszana struktura nagłówków, brak mapy witryny. Google nie wie, o czym jest strona.
- Niewidoczny kontakt. Telefon ukryty w stopce, brak wyraźnego wezwania do działania, formularz, który nie działa na telefonie.
- Przeładowany kreator albo WordPress. Dziesiątki wtyczek, ciężkie szablony i kod, który spowalnia wszystko i psuje się przy aktualizacjach.
- Brak danych strukturalnych. Bez schema.org wyszukiwarki i asystenci AI gorzej rozumieją, czym firma się zajmuje.
Nie każda strona ma wszystkie te problemy naraz — ale rzadko trafia się taka, która nie ma żadnego.
Jak wygląda raport, który dostajesz
Nie dostajesz stustronicowego dokumentu pełnego żargonu, którego nikt nie czyta. Dostajesz czytelne podsumowanie napisane po ludzku:
- Co działa dobrze — żeby było wiadomo, czego nie ruszać.
- Co wymaga poprawy — konkretne problemy, każdy z krótkim wyjaśnieniem, dlaczego ma znaczenie.
- Priorytety — od rzeczy, które dają największy efekt, po drobiazgi.
- Rekomendacja — czy w twoim przypadku bardziej opłaca się poprawiać obecną stronę, czy zbudować nową.
Ten raport jest twój i możesz z nim zrobić, co chcesz — naprawić rzeczy samodzielnie, dać go innemu wykonawcy albo wrócić do mnie. Bez zobowiązań.
Co możesz poprawić samodzielnie po audycie
Nie wszystko z raportu wymaga programisty. Część rzeczy spokojnie ogarniesz sam, jeśli masz dostęp do strony:
- Uzupełnij i ujednolić dane kontaktowe — ten sam numer telefonu i adres na stronie oraz w wizytówce Google.
- Dopisz brakujące tytuły i opisy podstron — krótkie, konkretne, opisujące czym jest dana strona.
- Dodaj wyraźne wezwanie do działania — przycisk "Zadzwoń" albo "Napisz" w widocznym miejscu.
- Wstaw realne zdjęcia zamiast stocków — własne fotki budują więcej zaufania niż katalogowe.
Cięższe rzeczy — szybkość, struktura kodu, dane strukturalne — zwykle wymagają wejścia w technologię. Ale dobry audyt pokazuje wyraźnie, co jest w twoim zasięgu, a przy czym warto poprosić o pomoc. Dzięki temu nie przepłacasz za rzeczy, które zrobisz w pięć minut sam, i wiesz, na czym naprawdę skupić budżet.
Warto też ustalić kolejność. Najpierw bierzesz to, co da najszybszy efekt i nic nie kosztuje — kontakt, opisy, wezwanie do działania. Potem rzeczy techniczne, które realnie podbijają pozycję w Google. Próba naprawienia wszystkiego naraz zwykle kończy się tym, że nie robisz nic. Lista z priorytetami chroni cię właśnie przed tym paraliżem.
Bezpłatny audyt a płatny audyt SEO
Warto rozumieć różnicę, żeby wiedzieć, czego się spodziewać.
- Bezpłatny audyt to szybka diagnoza najważniejszych obszarów — wystarczy, żeby zobaczyć stan strony i zdecydować o kolejnym kroku. Idealny na start.
- Płatny audyt SEO od 350 zł to dogłębna analiza: research fraz kluczowych, szczegółowa analiza techniczna, struktura treści, plan działania na dłużej. Ma sens, gdy poważnie zabierasz się za widoczność w Google i chcesz konkretny plan, a nie tylko diagnozę.
Prosta zasada: zacznij od bezpłatnego. Jeśli okaże się, że strona ma potencjał i chcesz iść głębiej, wtedy wchodzi płatny audyt albo budowa nowej strony na nowoczesnym stacku.
Zamów bezpłatny audyt
Nie musisz zgadywać, co jest nie tak z twoją stroną — i nie musisz za to płacić. Podeślij mi adres swojej strony przez formularz kontaktowy, a odeślę ci przegląd najważniejszych rzeczy do poprawy wraz z priorytetami. Bez zobowiązań i bez nachalnej sprzedaży — dostaniesz konkretną informację, na której podstawie sam zdecydujesz, co dalej.
FAQ
Czy bezpłatny audyt jest naprawdę za darmo, czy to haczyk?
Naprawdę za darmo. Dostajesz przegląd najważniejszych problemów i rekomendację, czy poprawiać stronę, czy budować nową. Nic nie musisz u mnie zamawiać — raport jest twój. To moja wizytówka, a nie pułapka.
Czy audyt obejmuje konkretne wskazówki, czy tylko ogólniki?
Konkrety. Wskazuję realne problemy — np. że strona ładuje się zbyt długo na telefonie albo że brakuje danych strukturalnych — i tłumaczę po ludzku, dlaczego każdy z nich ma znaczenie i co z tym zrobić.
Co jeśli okaże się, że moją stronę lepiej zbudować od nowa?
Jeśli stara strona ma więcej problemów, niż opłaca się naprawiać, powiem to wprost — to jest właśnie sens uczciwego audytu. Wtedy możesz spojrzeć na pakiety i ceny i zdecydować, czy budujemy nową. Decyzja zawsze należy do ciebie.
O autorze
Karol Mazek
Solo full-stack developer z Białej Podlaskiej. Od 2025 robi strony i aplikacje dla małych firm — fixed-price, na fakturę VAT, kod należy do klienta.